Uwolnij emocje – część 3

Zatrzymaj się. Nie musisz przed sobą uciekać. Uwolnij emocje poprzez realny kontakt z nimi.

W tej serii zapraszam Cię do świadomego przyjrzenia się temu, w jaki sposób zarządzasz swoimi emocjami. Jeśli jeszcze nie przeczytałeś/przeczytałaś poprzednich części, to zachęcam Cię do zrobienia tego, przed kontynuacją czytania tego wpisu. Poruszam w nich różne, lecz nierozłączne aspekty zarządzania emocjami.

Tak więc, wróćmy do pytania zadanego przeze mnie w poprzednich wpisach, które brzmi:

W jaki sposób możesz lepiej kontaktować się ze swoimi emocjami, aby je uwolnić?

W tym cyklu przedstawiam Tobie trzy aspekty, moim zdaniem do tego niezbędne. Spis ten oparłam na wiedzy z przeróżnych książek, podcastów, wydarzeń, w jakich uczestniczyłam, ale przede wszystkim własnych obserwacjach i doświadczeniu. Dziś zapraszam Cię do trzeciego z nich – Pozwolenia na bycie i domknięcie się emocji.

Pozwól emocji na bycie oraz na domknięcie się

Przyjmijmy, że przeszedłeś/przeszłaś przez procesy opisane przeze mnie w części pierwszej oraz drugiej i znajdujesz się na ten moment w miejscu, gdzie zauważasz, nazywasz, akceptujesz, przyjmujesz oraz wsłuchujesz się w emocje, które do Ciebie przychodzą.

Co możesz zrobić z tym przekazem, który usłyszałeś/usłyszałaś? Jak możesz domknąć ten proces?

  1. Stwórz sobie przestrzeń, aby to przeżyć

Postaraj się na tyle, na ile to możliwe o bezpieczną, cichą przestrzeń dla siebie. Wiem, że nie zawsze jest to wykonalne. Jaka jest najmniejsza rzecz, którą możesz zrobić, aby zapewnić sobie odrobinę więcej poczucia bezpieczeństwa, gdy nie znajdujesz się w danym momencie w odpowiednich warunkach?

Czy możesz na jakiś czas skądś wyjść i zamknąć się w łazience?

Czy możesz komuś bliskiemu zakomunikować, że potrzebujesz teraz chwili dla siebie i idziesz do innego pokoju na jakiś czas i poprosić, aby wyręczył Cię w czymś (np. dokończeniu kolacji, zajęciu się dzieckiem, zrobieniu zakupów)?

Czy możesz założyć słuchawki i puścić sobie muzykę, która sprawia, że czujesz się bezpieczniej, odcinając się od innych dźwięków, które Cię rozpraszają, a na które nie masz wpływu?

Jaka jest NAJMNIEJSZA rzecz, jaką możesz sobie podarować w takiej sytuacji? Co zapewni Ci większe poczucie, że znajdujesz się w bezpiecznej dla siebie przestrzeni?

  1. Nie rób z tego procesu zadania, które musisz jak najszybciej wykonać. W przeżywaniu emocji nie istnieje pojęcie deadline.

Nie wiem, czy utożsamiasz się ze schematem, który Ci opiszę, natomiast ja w pewnym momencie swojego rozwoju wpadłam w pułapkę, która polegała na tym, że gdy już wysłuchałam emocję, za wszelką cenę starałam się zrobić z niej pewnego rodzaju projekt. Wyglądało to tak, że próbowałam rozłożyć ją na czynniki pierwsze poprzez dokładne zrozumienie, skąd DOKŁADNIE bierze się to, co czuję. Tak naprawdę tym zabiegiem chciałam sprawić, aby to, co czuję, odeszło. Nie chciałam tego czuć. Sądziłam, że gdy ją już rozpracuję, będę mogła jej powiedzieć coś w stylu „Już rozumiem, czym jesteś. Wiem, skąd przyszłaś. Jesteś o tym i o tym. Rozgryzłam Cię. Już Cię nie potrzebuję. Możesz odejść”.

Takie podejście nie ma nic wspólnego z akceptacją ani przeżywaniem emocji. To jest chęć rozpracowania ich, bo po prostu wprowadzają nas one w poczucie obezwładniającej niewygody, której jak zapewne wiesz, nikt nie lubi. Jako ludzie, potrafimy zrobić absolutnie wszystko, aby zmniejszyć ryzyko przebywania w niewygodnym miejscu, jakim są właśnie stany emocjonalne, których nie potrafimy zrozumieć.

  1. Postaraj się przyjąć niewygodę nieznanego miejsca i nie próbuj wszystkiego tłumaczyć w logiczny sposób.

Emocje nie są logiczne. Nie musisz przed samym/samą sobą tłumaczyć się, dlaczego i czy w ogóle masz prawo czuć się tak, jak się czujesz. Ten punkt przede wszystkim ma przypomnieć Ci o tym, że nie zawsze musisz rozumieć to, co czujesz. Nie zawsze musisz znać wszystkie odpowiedzi. Oczywiście wiąże się to chwilami z ogromną niewygodą. Możesz to wyraźnie słyszeć, widzieć i czuć całym swoim ciałem przekaz danej emocji, ale dalej nie rozumieć w pełni jej obecności bądź przyjętej przez nią wielkości. Podkreślę jeszcze raz, emocje nie muszą być logiczne. Podam Ci pewien przykład, który dobrze to obrazuje.

Wyobraź sobie, że ktoś bliski zapomniał o czymś bardzo dla Ciebie ważnym (np. Twoich urodzinach, Waszej rocznicy, ukazaniu się projektu, nad którym długo i ciężko pracowałeś/pracowałaś. Jest Ci z tego powodu przykro, a może odczuwasz złość, a może nie czujesz nic? Reakcja będzie bardzo indywidualna.

W tym momencie stajesz przed wyborem. Czy uznasz to, że czujesz się dokładnie tak, jak się czujesz i uszanujesz siebie, swoje uczucia, dając sobie to przeżyć i wyrazić? Czy może stwierdzisz, że to nic takiego? Że ludzie mają „większe problemy”, a osoba, która zapomniała, o ważnej dla Ciebie sprawie, ma teraz trudny okres?

Dlaczego tak często pozwalamy sobie na umniejszanie tego, co czujemy, zamiast to poczuć? To, że ktoś nie miał złej intencji, nie sprawia automatycznie, że masz mniejsze prawo czy potrzebę odczucia emocji związanych z tą sytuacją.

Ta sytuacja o czymś jest. O czymś, głęboko w Tobie. Uszanuj siebie i pozwól sobie na to, że to, co czujesz, nie musi być JAKIEŚ, nie musi być logiczne, nie musi mieścić się w żadnej konkretnej ramie i na pewno nie jest „niewystarczająco ważne”, aby zostało uznane.

  1. Daj jej wyraz

Jak chciałbyś/chciałabyś wyrazić to, co aktualnie czujesz? Jakiego ruchu potrzebuje w tym momencie Twoje ciało? Potrzebuje ciszy i bezruchu? Może potrzebuje płaczu albo ryku? A może chciałoby poskakać i powytrząsać się w niekontrolowany sposób? A jeśli to krzyk lub jęk?

Z własnego doświadczenia wiem, że nawet jeśli w głębi siebie wiemy, jakiego środka wyrazu potrzebuje nasze ciało, nie zawsze potrafimy sobie na to pozwolić. W twojej głowie może pojawiać się milion natrętnych myśli, które mówią Ci o tym, że takie zachowania są „nieładne”, „wstydliwe” bądź „niestosowne”. Osobiście, pomimo tego, że dużo nad tym pracuję, też jeszcze czasami dalej mam problem z tym, aby wyrazić moją złość i przykładowo uderzać z krzykiem w poduszkę, podczas gdy jest w domu mój partner, pomimo tego, że czuję, że to jest aktualnie to, czego potrzeba mojemu ciału. Pomimo niewygody całej sytuacji chciałabym tylko przypomnieć Ci o tym, że nie ma nic bardziej naturalnego niż wyrażanie emocji. Zapewne jako dziecko doskonale to wiedziałeś/wiedziałaś, natomiast później pod wpływem różnych sytuacji nauczono Cię, aby nie pokazywać zbytnio tego, co czujesz. Oczywiście nie przeczę, że zrobiłoby się spore zamieszanie, gdyby każdy z nas wyrażał emocje w tak automatyczny i niekontrolowany sposób jak dzieci. Jednak mam wrażenie, że często jako dorośli często próbujemy tego całkowicie zaprzestać, zamiast nauczyć robić się to w kontrolowany sposób-taki, aby realnie skontaktować się z tym, co czujemy i nie skrzywdzić przy tym innych poprzez przekładanie odpowiedzialności za nasze samopoczucie na ich barki.

Jeśli nie dasz wyrazu tej emocji, ona nie zniknie. Zapiszę się w Twoim wnętrzu, a gdy nastanie moment przeładowania napięć w Twoim ciele bądź zwykłego przemęczenia prawdopodobnie przelejesz ich ładunek na innych, bądź bezpośrednio na siebie. Powstanie wtedy punkt w którym (np. niewyrażoną złość powstałą podczas innej sytuacji) przełożysz na sytuację, w której normalnie by ona nie wystąpiła. Takie funkcjonowanie na dłuższą metę może sprawić, że nie dość, że stracisz kontakt z samym/samą sobą, nie będziesz mógł/mogła chwilami już zrozumieć, o co tak właściwie Ci chodzi oraz czego Ci potrzeba. Może to również bardzo destrukcyjnie wpłynąć na wszystkie Twoje relacje.

  1. Zaopiekuj się sobą

Możesz w trudnych chwilach zadawać sobie takie pytania jak:

Czego mi teraz potrzeba? Jak mogę okazać sobie wsparcie w tej sytuacji? Co sprawia, że czuję się bezpieczny/bezpieczna, otoczony/otoczona opieką?

Mnie osobiście zawsze pomaga gładzenie się po ramieniu, okrycie się czymś przyjemnym, czy odsłuchanie wiadomości głosowych, które kiedyś nagrałam specjalnie na wypadek, gdybym potrzebowała usłyszeć jakieś wspierające, pełne miłości słowa. 

Ty wiesz najlepiej, co tym wsparciem jest właśnie dla Ciebie. Czy potrafisz je sobie okazać?

Dziękuje za Twoją obecność i czas, który poświęciłeś/poświęciłaś na przeczytanie tego wpisu. Zapraszam Cię do refleksji nad zadanymi pytaniami i udzieleniu samemu/samej sobie szczerej odpowiedzi na nie. Jeśli chciałbyś/chciałabyś podzielić się swoimi przemyśleniami odnośnie poruszonego przeze mnie dzisiaj tematu, będzie mi niezmiernie miło, jeśli napiszesz komentarz bądź prywatną wiadomość do mnie.

Z miłością, 

Ola

Powiązane wpisy

Komentarze