Pokrewieństwo dusz. Czy „bratnia dusza” i „bliźniaczy płomień” istnieją oraz czy oznaczają to samo?

Lato – czas letnich festiwali, długich zachodów słońca, ciepłych nocy i ciekawych spotkań. A my czujemy pustkę i brak, choć pozornie mamy wszystko, co mieć możemy i to całkowicie za darmo. Mamy czas. Skąd w takim razie tęsknota i czego nam tak naprawdę brakuje? Pokrewieństwa dusz z drugim człowiekiem. Czy znacie i wierzycie w tę koncepcję?

To nie musi być romans ani związek partnerski. Zacznijmy od relacji ze sobą.

Dopiero seans filmu „Cafe de Flore” upewnił mnie w tym, że ludzie na całym świecie, z różnych środowisk czy kultur, choć raz zastanawiali się na tym czy możliwe jest spotkanie kogoś, kto dopełni nas w naszym życiu lub kogoś, kto zrozumie nas bez słów. Jednym słowem czy istnieje pokrewieństwo dusz. Fabuła filmu jest wielowątkowa i  osadzona w kilku punktach na osi czasu. Do tego dotyczy miłości pomiędzy dwojgiem kilkuletnich dzieci z zespołem Downa, jak i życia miłosnego oraz rodzinnego światowej sławy muzyka – dj. Obraz miłości przeznaczonej jawi się w tym filmie na różne sposoby, ale kluczowe jest rozważanie bohaterów na temat tego czy możliwe jest spotkanie przeznaczonej nam duszy oraz czy to na pewno to poszukiwane połączenie dusz. Towarzyszą temu także  myśli, że skoro spotkaliśmy takiego kogoś, to czemu nie dane jest nam być z nim raz na zawsze?

Nie tylko osoby będące w związkach co jakiś czas analizują czy osoba, z którą dzielą życie, to na pewno „ta” połówka, i co jeśli gdzieś w świecie istnieje ktoś, z kim żyłoby się nam lepiej, bo rozumiałby nas dogłębniej? Czy to źle, że chcemy, by przydarzały nam się takie miłości i relacje, jakie znamy z ukochanych filmów? Nie w każdym przypadku chodzi oczywiście o płomienny romans, zdradę, rozpad małżeństwa czy zerwanie bliskiej relacji, w której z kimś jesteśmy, by zacząć relację z osobą, z którą czujemy pokrewieństwo dusz. Często nie zdajemy sobie sprawy z tego, że to, czego szukamy w drugiej osobie, może oznaczać szczerą przyjaźń i nie musi wiązać się z fizycznym pożądaniem, zrywaniem innych relacji – nie musi stanowić zamiennika „coś za coś” – może trwać równolegle.

Żeby świat postawił na naszej drodze wymarzoną osobę, przede wszystkim należy zrobić porządek ze sobą, o czym pisałam już niejednokrotnie. Gdy wsłuchamy się w siebie, damy sobie czas, zaopiekujemy się sobą i będziemy dla siebie łaskawi, zrozumiemy, że jesteśmy wystarczająco dobrzy w byciu sobą. Natomiast miłość, którą otulimy właśnie siebie, będzie emanować na zewnątrz. Przestaniemy szukać i czekać, a wtedy właściwa osoba znajdzie się przy nas jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.

„Bratnia dusza”, to nie „bliźniaczy płomień”.

W myśl ruchu New Age czy religii wschodu wierzących w reinkarnację, pokrewieństwo dusz może przybierać różne formy. Możemy je czuć z drugą osobą bez względu na jej płeć, ewentualnie naszą orientację seksualną, bo chodzi o spotkanie kogoś, kto będzie odpowiadał nam swoim charakterem, światopoglądem, podejściem do życia, wiarą lub wszystkim innym, co sprawi, że poczujemy się przy niej bezpiecznie. Nie będziemy musieli udawać, będziemy mogli być sobą, bez tłumaczenia, wyrzeczeń i kłamstw. Jednak w zależności od podejścia, wierząc we wspomnianą wcześniej reinkarnację, „bratnia dusza” jest czymś innym niż „bliźniaczy płomień”.

Idąc dalej w myśl numerologii i rozwoju duchowego okazuje się, że bratnią duszę możemy spotkać w swoim życiu wielokrotnie i relacja z nią może trwać też przez kilka wcieleń. Taka dusza pojawia się na naszej drodze by pełnić różne funkcje i nie musi być to jedna i ta sama osoba. Pojawia się by nas wspierać, dzięki niej poczujemy motywację do samorozwoju, jej obecność przy nas będzie dla nas impulsem do działania. Przy człowieku, z którym czujemy takie połączenie zawsze będziemy się dobrze czuć i mieć dobry humor, który nie opuści nas nawet w najgorszych chwilach naszego życia, bo to właśnie wsparcie, które poczujemy od drugiej osoby będzie podtrzymywało nas „na duchu”, zmotywuje do realizowania dalszych planów, czy – w skrajnych przypadkach – dalszego życia. Nie zawsze musi stać się ona naszą miłością – może to być także członek naszej rodziny. Co ciekawe, taka relacja może przerodzić się w miłość, ale jest to niezwykle trudne gdyż te dwie osoby mogą być całkiem odmiennymi osobami. W relacji przyjacielskiej będą się wspierać, nie chcąc wpływać na drugą osobę – respektując jej niezależność, czy elementy, które ich poróżniają. W momencie związku powyższe zachowanie może okazać się niezwykle trudne, wręcz niemożliwe. Wymaga wielu wyrzeczeń, szczególnie, że zmienia się perspektywa patrzenia na tę drugą osobę, więc czasem lepiej poprzestać na relacji przyjacielskiej.

Bliźniaczy płomień (z ang. „twin flame”) jest przedstawiany jako nagła i wysoce intensywna więź, która powstaje pomiędzy dwojgiem ludzi, a której towarzyszy pociąg seksualny. Określany jest jako niezwykła relacja, która może przydarzyć się tylko raz w jednym wcieleniu. Istota bliźniaczego płomienia wywodzi się z wierzeń starożytnych, które mówią o tym, że są to dwie osoby z jedną duszą i kiedy spotykają się na swojej drodze dochodzi do magicznego ich połączenia. Mają również ścisły wiązek z numerologią i liczbami anielskimi, w co warto zgłębić chcąc się upewnić w tym czy na swojej drodze rzeczywiście spotkaliśmy nasz bliźniaczy płomień. O takich związkach mówi się, że są wręcz niespotykane lub nieprawdopodobne, bo w takiej relacji obie osoby czują do siebie silny pociąg, a więź staje się głęboką miłością, której towarzyszy poczucie wspólnej misji. W takich relacjach działa także „efekt lustra”, czyli każdy z partnerów jest odbiciem drugiego i pokazuje mu swoim zachowaniem cechy jego samego. Zarówno te dobre, jak i takie, które wymagają by nad nimi popracować.

Czemu służą rozstania?

Skoro bratnią duszę możemy spotkać w życiu wielokrotnie, to nie należy dziwić się temu, że po jakimś czasie jej drogi idą w innym kierunku niż nasze. Widocznie czas, który dany był nam wspólnie dobiegł końca, bo misja jaką niosła ze sobą nasza bratnia dusza została ukończona, a cel przez nas i przez nią osiągnięty.

W przypadku relacji z bliźniaczym płomieniem, według powyższej koncepcji, jednym z jej etapów jest rozstanie, które robi miejsce na przemyślenia, samopoznanie i rozwój osobisty. Są to okresy separacji, które prowadzą do ponownego połączenia, co z kolei daje podstawy do stworzenia silniejszego i bardziej świadomego związku. Najważniejsze żeby rozróżnić zdrową relację od toksycznej, a to częsty problem osób zakochanych. Związek z bliźniaczym płomieniem możemy pomylić ze związkiem z osobą o rysie narcystycznym, z bratnią duszą, związkiem karmicznym, współuzależnieniem lub miłością od pierwszego wejrzenia, która nie musi wcale mieć podłoża duchowego i być początkiem głębszej relacji.

Czy warto czekać?

Cierpliwość – to na pewno jedna z cech, dzięki którym możemy odnieść sukces, w tym wypadku spotkać kogoś, na kogo „czekaliśmy całe życie”. Niestety nikt nie da nam pewności, że uda nam się spotkać tę wielką miłość czy najszczerszą przyjaźń, natomiast pewne jest to, że czas leci. W związku z tym, że godziny ziemskie, bez względu na to czy wierzyć w reinkarnację, czy nie, są dla każdego z nas policzone, korzystniej dla naszego zdrowia psychicznego będzie jeśli zajmiemy się tym co tu i teraz. Jeśli uda nam się spotkać kogoś, kto przyniesie ukojenie dla naszej duszy i wywoła uśmiech na twarzy, będzie to niezwykle miłe zwieńczenie dotychczasowej wędrówki. Z doświadczenia jednak wiem, że jeśli się nie czeka, to ten drugi ktoś pojawia się w naszym życiu znikąd, wręcz mamy wrażenie, że spada nam z nieba. Także i Wam życzę żebyście doświadczyli emocji sięgających kosmosu – zaufali lub zakochali się po uszy. Być może już spotkała Was taka sytuacja?

Powiązane wpisy

Komentarze